Co to jest Hamsphere

Program Hamsphere obchodzi już 10-lecie istnienia. Jego pomysłodawca i właściciel, Kelly (SM7NHC i 5B4IT), twierdzi, że nie jest to typowa „gadałka”, VOIP jakich jest już kilka w Internecie, ale prawdziwy program łączności dla krótkofalowców, tyle że internetowy, z zachowaniem wszelkich atrybutów właściwych dla prawdziwego radia. Mamy tam wydzielone te same pasma amatorskie KF i UKF (a nawet pasmo 11m – tradycyjne dla CB). Przesłuchując pasma słyszymy ten sam „biały szum”, by jeszcze wzmocnić wrażenie realności. Przykładowy wygląd podstawowej wersji wirtualnego transceivera autora artykułu (jeden z setek wariantów do wyboru) jest na rysunku obok. WB7ECW nakręcił w profesjonalny sposób kilka filmów szkoleniowych, pokazujących obsługę Hamsphere; przykładowy film znajdziesz tutaj. Prowadzimy QSO, log stacji, wysyłamy i otrzymujemy karty QSL, uczestniczymy w zawodach, zdobywamy dyplomy itd. Wszystko to jest automatycznie obsługiwane przez program, nawet dyplomy otrzymujemy automatycznie po spełnieniu warunków. Całość obsługi programu odbywa się oczywiście bez papieru, karty QSL czy dyplomy to rzecz jasna grafika komputerowa, można oglądać ją na ekranie lub wydrukować.

Pierwszymi uczestnikami Hamsphere w roku 2007 byli znajomi Kellyego z CB Radio, później znajomi znajomych, dlatego też do dziś, w dowód pamięci i z powodów sentymentalnych, utrzymane zostało pasmo 11m. Po paśmie tym odziedziczono także oznaczenia kodowe krajów (prefiksy). Struktura znaku wywoławczego w Hamsphere to prefiks kraju, potem litery HS oraz indywidualny cyfrowy sufiks, dla dużych krajów na ogół 4-cyfrowy. Ja od kilku lat pracuję z Moskwy pod znakiem 50HS5873. Posiadacze licencji krótkofalarskich mogą oczywiście pracować pod swoimi znakami, o ile zamieszczą je w zgłoszeniu i prześlą administratorom kopię zezwolenia. Pierwotna platforma, po serii kolejnych ulepszeń, znana obecnie jako Hamsphere 3, nadal cieszy się wielką popularnością, wciąż większą niż równolegle rozwijana platforma Hamsphere 4.

W roku 2014 pojawiła się nowa wersja Hamsphere 4, rewolucyjna koncepcja w maksymalnym stopniu imitująca działanie rzeczywistego radio. To już nie składająca się z wielu pokojów platforma, podobna do Skype z dodatkowymi możliwościami i radiowymi atrybutami, czym w zasadzie jest HS3; program HS4 symuluje prawdziwą propagację, uwzględniając przy tym nie tylko położenie geograficzne stacji, porę dnia, ale także ilość plam na słońcu! Co więcej, szanse na usłyszenie i nawiązanie łączności między stacjami zależą także od anten, używanych przez operatorów. Charakterystyki anten są także szczegółowo symulowane, a samych wirtualnych anten do wyboru jest wiele. Domyślnie operator otrzymuje jedną podstawową antenę na wszystkie pasma, pionową IDC o charakterystyce dookólnej oraz jedną wielopasmową obrotową Fishbone Array wraz z rotorem. Na zawody bardzo dobre są anteny jednopasmowe OmniDX, „słyszą” wszystko, „widzą” 180 stopni, czy V-collinear – pionowe ale kilkakrotnie silniejsze od IDC – kosztują 13 Euro za sztukę, ale są też amatorzy kupna anten droższych – za to wielopasmowych. Za najsilniejsze uchodzą jednopasmowe anteny typu Yagi Stack 4×2.

Do dzisiaj oba programy działają równolegle, w ramach jednej corocznie odnawianej opłaty członkowskiej każdy ma prawo korzystać z obu. Każdy program ma swoją odrębną zasadę działania i odrębną bazę danych obejmująca także logi, zasadę zliczania punktów, swój zestaw dyplomów, swoją własną bazę kart QSL itd. I chociaż twórcy programu robią wszystko by HS4 rozwijał się szybciej, nie do końca się to udaje. Według idei twórców, HS3 ma służyć podniesieniu poziomu operatorskiego użytkowników, by mogli przejść na wyższy poziom, jakim niewątpliwie jest HS4.

Przykładowa QSL-ka z systemu Hamsphere

W roku 2017 powstał program obsługi Hamsphere 4 na platformę Android – rozkręca się świat „mobile”, z odrębnymi urządzeniami, antenami, dyplomami za osiągnięcia itd. Działa on w ramach wspólnej bazy z HS4 i stanowi jej uzupełnienie. Program stale ewoluuje; początkowo były tylko łączności foniczne, potem dołączyła telegrafia, w tym roku po raz pierwszy mamy dwa kontesty telegraficzne w roku, w kalendarzu pojawiły się zawody w emisjach PSK31, RTTY, SSTV oraz grupowe zawody RDF (pelengacja).
Jest grupa purystów, których Hamsphere nigdy nie zadowoli, bo jakby „nie udawał”, to jednak jest to tylko iluzja. Znajomy operator, aktywny zarówno w Hamsphere jak i w normalnym ham radio 4Z5DW, opowiadał jak, dumny ze swojego, zbudowanego „własnymi rękami” wielomodułowego transceivera HS4, pokazał jego działanie i zrobił kilka pokazowych łączności, spotkał się z ciekawą reakcją. Koledzy operatorzy pochwalili program, ale stanowczo stwierdzili, że nie będą w nim pracować bo im to przywodzi na myśl obcowanie z lateksowymi kobietami.

Trzeba jednak mieć na względzie mądrość zawartą w memie „Zainteresuj swoje dzieci radiem amatorskim, nigdy nie będą mieć pieniędzy na alkohol i narkotyki” (John Mittnik – FB Amateur Radio Funnies). Wskazuje ona na to, że radio amatorskie to dość drogie hobby. Wymaga zarówno więcej pieniędzy, jak i umiejętności, a także spełnienia dodatkowych warunków, nie zawsze od nas zależnych i możliwych do spełnienia. Hamsphere w wersji bazowej wymaga tylko wpłaty składki rocznej w wysokości 30 Euro (czyli kosztuje ok 10 zł miesięcznie) oraz komputera (tabletu, komórki) z dostępem do Internetu.

Jest spora grupa użytkowników Hamsphere, na ogół starszych, których życie zawodowe było związane z radiem lecz nie mają amatorskiej licencji ani szczególnej chęci, by się o nią ubiegać, zdawać egzaminy itd. Inna grupa to byli krótkofalowcy, którzy mieli kilkanaście, czasem kilkadziesiąt lat przerwy i „na stare lata” (co często wiąże się z przejściem na emeryturę), wracają do hobby z nieodnowioną licencją. Dużą grupę stanowią też po prostu starsi ludzie, którzy mają sporo czasu i są ciekawi łączności ze światem. Jest też grupa młodzieży, która poprzez Hamsphere nabiera odwagi i doświadczenia do ubiegania się o licencję lub wyższą kategorię zezwolenia.
Kolejny element różnicujący to kwestia anten. W świecie rzeczywistym coraz trudniej jest zainstalować antenę w mieście, nie tylko ze względu na możliwość powodowania zakłóceń, ale także z powodu braku zgody administracji budynków. Nawet szczęśliwi posiadacze domów za miastem nie zawsze są wolni od kłopotów; tylko cześć z nich ma możliwości, by instalować anteny samodzielnie, znaczna cześć ma tylko zdolności operatorskie. I wreszcie bardziej złożone konstrukcje są drogie i zajmują sporo miejsca. Nie każdego stać na las anten za oknem. W Hamsphere problem nie istnieje, w HS4 każdy subskrybent otrzymuje za darmo niezłą antenę obrotową z rotorem, a w sklepie ma do wyboru dziesiątki gotowych konstrukcji o różnych charakterystykach. Choć to tylko fikcja, czy też wirtualna rzeczywistość, zapewniam, że to wspaniałe uczucie obracać systemem Yagi Stack i słyszeć jak z poziomu szumu wyłania się odpowiednio Kanada czy Kolumbia. Dodam tylko, że niektóre z systemów, zwłaszcza dla pasm 80 czy 160m, miałyby realnie wymiary boiska piłkarskiego. KA4PNV opublikował ciekawą prezentację, gdzie porównuje prawdziwe „ham radio” i internetowe symulacje: Hamsphere 4, CQ100, Hamsphere 3, najwięcej miejsca poświęcając HS4.

Administracja Hamsphere w swoim jubileuszowym biuletynie podaje, że system ma kilkadziesiąt tysięcy użytkowników. Sądzę, że liczba aktywnych użytkowników to raczej kilka tysięcy, przy proporcji 40:60 na niekorzyść HS4. To oczywiście niewiele, ale łączności da się robić. QRM jest nieco mniejszy, ale są także pile-upy i niektóre dx-ekspedycje muszą pracować z użyciem split (wirtualne trasceivery HS dają taką możliwość). Największa liczba operatorów pochodzi z Ameryki Północnej i Europy. Rdzennych anglojęzycznych operatorów jest sporo, poza Zjednoczonym Królestwem i Republiką Irlandii, mamy operatorów z USA oraz wielu ex-patów (specjalistów pracujących poza swoim krajem rodzinnym). Wielką popularnością cieszy się Hamsphere także w krajach Beneluxu, w krajach niemieckojęzycznych użytkowników jest dużo mniej.

Karta QSL stacji 50HS5873

Brak „pełnej obsady” operatorskiej w wielu krajach zaliczanych do DXCC jest z łatwością rekompensowany licznymi dx-ekspedycjami. W Hamsphere ekspedycja nie wymaga żadnego logistycznego wysiłku, załatwiania zgód i zezwoleń, sprzętu i anten. Potrzebny jest notebook, dostęp do Internetu i uzgodnienie z administracją HS. „Ekspedycja” nie zawsze jest głównym celem, czasem uprzyjemnia czas na urlopie, czasem urozmaica podróż w interesach. Rozmaite kluby HS organizują dodatkowo dni aktywności, swoiste konkursy z nagrodami, w których wybrane stacje wysyłają okolicznościowe karty QSL, a operatorzy mogą dodatkowo uzyskać dyplom bądź nagrodę.

Ponieważ użytkowników jest względnie niewielu, to w Hamsphere jest znacznie więcej wielokrotnych łączności niż w realnym radio. Sprzyja to nawiązywaniu przyjaźni, wychodzeniu poza standard; nawet jeśli znajomość języka jest słaba, pozostaje jeszcze dodanie do znajomych na Facebooku i tłumacz Google. Hamsphere ma swój oficjalny web-site, podzielony dla użytkowników obu platform, ale życie codzienne przeszło do Facebooka. Trudno powiedzieć, że wszyscy świetnie się znamy i lubimy, nie pozwala na to bariera językowa, często także różnice temperamentów, ale Hamsphere jest miejscem gdzie warto być.

Polaków na HS nie ma zbyt wielu, zapewne około tuzina na HS4 i dwa razy tyle na HS3. Jest to jednak i tak znacznie więcej niż w jakimkolwiek graniczącym z nami kraju (poza Rosją). Do tego można doliczyć Polonię – tę świeżą (Rosja, Niemcy, Wielka Brytania) i tę historyczną (Brazylia). Jednak nie ilość się liczy, a jakość; Polacy są znani i poważani w HS. Marcin z Warszawy, 161HS363 to wieloletni, były już DX Manager HS, który choć nie udziela się już w HS, nadal utrzymuje się w pierwszej dziesiątce rankingu wszechczasów HS3 (Top2000), zajmuje 9 miejsce z liczbą 208 potwierdzonych krajów. W bardziej obecnie prestiżowym rankingu HS4 (Top1000) trzecią pozycję na świecie zajmuje Wojtek SP4QCU – 177 potwierdzonych krajów, ponad 29 tys. QSO, 6xDXCC (na 6ciu różnych pasmach), a Andrzej SP2DNI albo wygrywał albo plasował się w ścisłej czołówce wszystkich zawodów telegraficznych.

Krzysztof  SP5GNG, 50HS5873

5 komentarzy

  • Bardzo dobry artykuł potwierdzający tezę, że jak się nie ma co się lubi,
    to się lubi, co się ma.

    Ja nie piszę, że HS jest zły czy niepotrzebny. Ja piszę tylko, że to
    taki symulator, zabawa w krótkofalarstwo. Nie mam nic przeciw
    symulatorom. Sam używam MorseRunner, ale jako możliwość ćwiczenia, a nie
    cel sam w sobie.

    Zawody w Hamsphere? Wyobraźcie sobie, że mogliśmy – zamiast jechać do
    Sosenki, rozstawić maszty, eksperymentować z antenami Sławka i Wojtka,
    zjeść coś z rusztu, spocić się, zmarznąć i zmoknąć, dać pogryźć przez
    komary – siedzieć każdy w swoim domu przed swoim komputerem i robić
    pseudołączności używając pseudotransceivera i pseudoanten.

    Twierdzenie, że HS to „…prawdziwy program łączności dla
    krótkofalowców, tyle że internetowy, z zachowaniem wszelkich atrybutów
    właściwych dla prawdziwego radia…” to delikatnie mówiąc duże
    uproszczenie. Hamshpere to tak naprawdę kolejny komunikator internetowy,
    tyle że z interfejsem imitującym tranceiver.

    Zbyszek

    Reply
  • Zgadzam się z początkiem (jak się nie ma co sie lubi to sie lubi co się ma) – faktycznie nie bardzo miałem szanse dać się pokąsać przez komary – daleko miałem.

    Nie pisałem nigdzie, że Hamsphere jest „lepszy” ani nawet, że pretenduje na to by zastąpić prawdziwe radio, uważam jednak że może go uzupełniać, napisałem też dla kogo i w jakich sytuacjach może to być alternatywa. – czyli jak nie można mieć tego co się lubi…..

    „Hamsphere to tak naprawdę kolejny komunikator”, ale nie tylko z interfejsem imitującym transceiver, jeszcze dodatkowo z oprogramowaniem imitującym propagację w zależności od położenia, jonizacji, plam na słońcu, symulującym dodatkowo long path and short path QSO oraz charakterystykę anten i ich sprawnosc w zalezności od azymutu.

    Krzysztof

    Reply
  • W sumie zgoda. Twój artykuł odebrałem jako swego rodzaju apoteozę HamSphere, który pod pewnymi względami jest nawet lepszy niż tradycyjne krótkofalarstwo. Nie trzeba mieć zezwolenia, nie ma problemów z antenami, jest tanie. Jeszcze raz zacytuję – HS to „…prawdziwy program łączności dla krótkofalowców, tyle że internetowy, z zachowaniem wszelkich atrybutów właściwych dla prawdziwego radia…”

    Jednym z podstawowych atrybutów radia – przynajmniej dla mnie – jest środek transmisji, czyli fala radiowa rozchodząca się w wolnej przestrzeni. Tutaj tego nie ma. Można oczywiście zadać pytanie, czy fala radiowa wpuszczona w przewód przestaje być falą radiową.

    Są już transceivery obsługiwane głównie przez interfejs w komputerze, z klawiatury i myszką. Można dokupić gałkę, ale niekoniecznie. Tym łatwiej zasymulować to w HS.

    Alternatywą do HS dla osób mających problemy z antenami są stacje zdalne. Swoje w innym QTH, kolegów, czy wynajmowane komercyjnie. Dlatego nie wróżę jakiegoś dużego rozwoju dla HS, który ciągle jest sztucznym środowiskiem, nawet jeśli dobrym, to tylko symulatorem.

    Zbyszek

    Reply
  • Praca zdalna to fajna rzecz, myślę o uruchomieniu takiej opcji w HF5L. Ale do takiej pracy można dopuścić tylko licencjonowanych nadawców, ewentualnie osoby przez nich przeszkolone i upoważnione. Natomiast w Hamsphere hulaj dusza! Wystarczy tylko 10 zł. miesięcznie 😉

    Jeśli spowoduje to czyjeś zainteresowanie i przejście do realu to jest jeszcze jeden dodatkowy zysk, i to niebagatelny. W końcu nasze środowisko potrzebuje młodej krwi, i to pilnie.

    Mirek SP5GNI

    Reply
  • Można też spojrzeć na Hamsphere jako na miejsce do praktycznego zapoznania się początkujących fascynatów radia (a może i potencjalnych profesjonalistów?) z radiokomunikacją, miejsce do prowadzenia szkoleń na różnym poziomie bez technicznych i formalnych ograniczeń.
    To jest także gra komputerowa, która jest bardziej pożyteczna, niż popularne wśród młodzieży „strzelanki” i możne być dla adeptów sztuki radiowej źródłem praktycznej wiedzy (w odróżnieniu od bezmyślnych „strzelanek” !).
    A przede wszystkim, jest to sposób do poznania nowych ludzi o podobnych zainteresowaniach, czyli to samo, co leży także u podstaw zwykłej radiokomunikacji amatorskiej.
    Przy okazji, autor znalazł oryginalny sposób na zarabianie pieniędzy, bo stopień zaawansowania oprogramowania budzi podziw, a nie da się tego zrobić za darmo.

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 + = 10